top of page

Jak czytać etykiety, by nie dać się nabrać na "fit".

Wchodzisz do sklepu, sięgasz po produkt z napisem „Light”, „Bio” lub „Bez cukru” i myślisz: „Super, robię coś dobrego dla swojego zdrowia”. Niestety, rzeczywistość bywa mniej kolorowa. Producenci żywności to mistrzowie marketingu, a etykieta to ich główne narzędzie perswazji.


Dziś nauczymy się, jak przejrzeć ich grę. Oto 5 złotych zasad, dzięki którym Twoje zakupy staną się naprawdę świadome.


1. Skład to nie lista zakupów – tu liczy się kolejność

Zasada jest prosta: to, co na początku, dominuje w produkcie. Jeśli kupujesz chleb pełnoziarnisty, a na pierwszym miejscu widzisz mąkę pszenną, to… cóż, masz w ręku zwykłą białą bułkę w przebraniu.


Uważaj na: Cukier, syropy i tłuszcze utwardzone na pierwszych trzech miejscach listy. To czerwona kartka dla produktu!


2. Cukier ma wiele imion (i lubi się chować)

Napis „Bez dodatku cukru” brzmi dumnie, ale sprawdź, czy w składzie nie widnieją jego „kuzyni”. Cukier ukrywa się pod nazwami takimi jak:


  • Syrop ryżowy lub klonowy,

  • Maltodekstryna,

  • Sok owocowy z koncentratu,

  • Fruktoza czy glukoza.


Dla Twojego organizmu to wciąż dodatkowe kalorie i skok insuliny.


3. Magia 100 gramów

Producenci często podają wartości odżywcze dla „sugerowanej porcji”. Problem w tym, że według nich porcja to np. pół batonika. Kto z nas zjada tylko połowę?


Zawsze patrz na tabelę w przeliczeniu na 100 g lub 100 ml. Tylko tak możesz rzetelnie porównać dwa różne produkty.


4. Tłuszcz tłuszczowi nierówny

Nie bój się tłuszczu w ogóle, bój się tego złego.


Unikaj: Tłuszczów nasyconych i trans (margaryny, gotowe wyroby cukiernicze).


Wybieraj: Tłuszcze roślinne, oliwę z oliwek, te pochodzące z orzechów czy nasion. Liczy się jakość, a nie tylko liczba gramów na opakowaniu.


5. Hasła marketingowe to tylko „opakowanie”

Słowa na przodzie opakowania mają sprzedawać, a nie informować.


Light: Często ma mniej tłuszczu, ale za to... więcej cukru, by zachować smak.


Bez glutenu: Produkt może być bezglutenowy, a jednocześnie przeładowany chemią i tłuszczami trans.


Bio/Eko: Mówi o sposobie uprawy, a nie o tym, czy produkt jest dietetyczny. Ekologiczne ciastka to wciąż ciastka!


 
 
 

Komentarze


bottom of page